Koszyk

ilość produktów: 0
suma: 0.00 zł
zobacz koszyk


Aktualności - starsze


Żałobnik Flaubert w Gazecie Wyborczej

  • 2011.09.20

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej (20 września) znajdziecie Państwo recenzję książki Renaty Lis "Ręka Flauberta" napisaną przez Juliusza Kurkiewicza.

Książki poświęcone Flaubertowi powstają dziś masowo - od powieści ("Papuga Flauberta" Juliana Barnesa) po uczone rozprawy i biografie. Na polski przełożono niedawno jedną z ostatnich - "Flaubert. W niewoli słowa i kobiet" Amerykanina Fredericka Browna (absurdalny tytuł pochodzi od polskiego wydawcy). Przede wszystkim zaś w kilku ostatnich latach przełożona na nowo niemałą część dzieł pisarza ("Panią Bovary" - Ryszard Engelking, "Trzy baśnie" - Renata Lis i Jarosław Marek Rymkiewicz, "Kuszenie św. Antoniego" - Piotr Śniedziewski). Książka Lis, choć ułożona chronologicznie - od rodzinnego domu do pogrzebu - nie jest tradycyjną biografią i jeśli chodzi o naszą wiedzę o Flaubercie, właściwie dodaje niewiele. Ta opowieść o pisarzu w kilkudziesięciu obrazach, niekiedy płynnie przechodząca w biograficzną fantazję, odznacza się jednak niezwykłą intensywnością.

Obraz pierwszy. Dom rodzinny Flauberta przylegający do szpitala w Rouen, którym kieruje jego ojciec. Po jednej stronie ściany rodzina Flaubertów je kolację, po drugiej - umierają na cholerę pacjenci. Obraz drugi. Na rękach Flauberta umiera jego ukochana siostra Caroline. Choć nikt o tym nie wie, jej śmierci jest winien ich brat lekarz. W tamtych czasach nie wiedziano nic o zabójczej mocy bakterii - kilka dni wcześniej brat odbierał jej poród brudnymi rękami, być może prosto od prosektoryjnego stołu. Obraz trzeci. Gustaw czuwa przy ciele zmarłego na syfilis ukochanego przyjaciela, poety dandysa Alfreda Le Poittevin, które jest tak rozłożone, że musi owinąć je w podwójny całun. Obraz czwarty. W trakcie podróży na Wschód, którą odbył z innym przyjacielem, przyszłym pisarzem Maxime'em Du Campem, w stanowiącej centrum egipskiej prostytucji Esnie poznaje piękną kurtyzanę. "Po jej cipie zostały mi plamy podobne do skrawków aksamitu. Byłem dziki" - zapisze. Będzie ją wspominał do końca życia.
 
Lis pokazuje Flauberta zwróconego w stronę zmarłych, który z żywymi obcował "od strony ich nieobecności". Z bliskimi przyjaciółmi, a nawet z kochankami, wolał obcować za pośrednictwem korespondencji niż bezpośrednio, rozpamiętując wspomnienia i obracając w rękach pamiątki, tak jakby już nie żyli. Śmierć bliskich, której doświadczył w dawce przekraczającej ludzką miarę nawet jak na XIX-wieczne standardy, zapisał aluzyjnie w swoich utworach. Lis polemizuje ze stereotypem Flauberta pozbawionego biografii, niemal bezcielesnego. O istocie jego pisarstwa stanowi zespolenie zaczerpniętego z doświadczenia zmysłowego szczegółu i matematycznej konstrukcji. "Homer ożeniony z Peryklesem".