Koszyk

ilość produktów: 0
suma: 0.00 zł
zobacz koszyk


Aktualności - starsze


Dwa wywiady z autorami książki "Krasnojarsk zero"

  • 2012.06.14

Polecamy dwa wywiady z autorami książki Krasnojarsk zero, które ukazały się ostatnio.

Pierwszy w Przekroju z 11 czerwca, znajdziecie Państwo tu: http://www.przekroj.pl/artykul/889357-Religijny-zamordyzm.html oraz w wydaniu papierowym. Poniżej publikujemy krótki fragment.

 

O tym, jak wygląda rosyjska religijność, o olśnieniach w trolejbusie i z czego żyją popi mówią w rozmowie z Klementyną Suchanow autorzy książki „Krasnojarsk Zero”.

Jędrzej Morawiecki: - Chciałem pokazać coś innego niż sekta wissarionowców, którą badałem i opisywałem od 1999 r. Coś innego niż wszystkie te niesamowitości w romantycznej scenografii tajgi, życie zgodnie z naturą pod przywództwem byłego milicjanta drogówki, który obwołuje się nowym Chrystusem. Chciałem przyjrzeć się religijności w dużym mieście, w miejscu mniej egzotycznym. Dotrzeć do ludzi, którzy mieszkają w blokach, chodzą do pracy, a ich wybory religijne nie są kontrkulturowe, ale coś w nich nagle przeskakuje i nie potrafią sobie poradzić, przeżywając religijne olśnienie.

Bartosz Jastrzębski: - Mnie zaś interesowało, jak religijność zmienia codzienne funkcjonowanie ludzi. Jak to się dzieje, że rzeczy niezwykłe wydarzają się na moście, w trolejbusie… Że wcale nie muszą rozgrywać się w biblijnej, mitycznej scenerii. Mieszają się struktury codzienności i duchowe wzloty – ludzie widują anioły, diabły, czują się kierowani przez siły wyższe i to wszystko gdzieś między dziećmi a zakupami.

 

 

Drugi, przeprowadzony przez Magdalenę Talik, opublikowany został na stronie http://www.wroclaw.pl/syberia_kraina_zaczarowana_rozmowa_z_bartoszem_jastrzebskim_i_jedrzejem_morawieckim_autorami_ksiazki_krasnojarsk_zero,1.dhtml

 

Waszą książkę rozpoczyna scena, podczas którego szaman wyciąga kobiecie z głowy żelazko. Jak trafiliście na ten seans?
 
Bartosz Jastrzębski: Aby dostać się do tej akademii trzeba było pokonać, i tu nie koloryzujemy,  bramki, strażników, bóg wie, co jeszcze, bo to centrum naukowe najwyższych rosyjskich lotów.
 
Jędrzej Morawiecki: Choć jeśli się powie, że się idzie do restauracji na 22.piętrze, to też wpuszczą.
 
B.J.: Seans nie był jakiś zwykły, ale bardzo poważny, obserwowało go grono naukowe. Udało nam się poprzez profesor, którą wcześniej poznał Jędrzej. Nie wiedzieliśmy, że akurat tego dnia będzie seans. Szaman Tupojew pokazywał sposób swojego działania, próbę naukowego badania niekonwencjonalnych metod leczenia. Potem była dyskusja, analizowanie i spór, co właściwie wszyscy zobaczyliśmy.
 
J.M.: Zarzucano mu, że się maskuje, udaje, że to nie psychoanaliza. On odpowiadał, że to nieistotne, skoro seans pomógł. Reasumując, dziewczyna wymasuje sobie mózg kefirem i będzie się lepiej uczyła angielskiego.
 
Nie bawił was cały ten spektakl?
 
J.M.: Byłem już zaprawiony wcześniejszymi kontaktami z wissarionowcami, którzy ciągle wychodzili z ciała. W Rosji jest wiele takich historii, można się z nimi zetknąć. Cała sytuacja nie była śmieszna, grono akademików też zachowało absolutną powagę. Zresztą sama postać szamana Topojewa, bynajmniej nie efekciarza, ale skromnego człowieka, okazała się dość ciekawa. Potem nawet mrugał okiem jakby dawał znać, że ma dystans do całej sytuacji, do tego, w jaki sposób go odbieramy. Jest w końcu i uczonym i szamanem jednocześnie.