Koszyk

ilość produktów: 0
suma: 0.00 zł
zobacz koszyk


Aktualności - starsze


Sobolewski o ostatniej powieści Flauberta

  • 2012.11.06

Tadeusz Sobolewski w dzisiejszej (6 listopada) Gazecie Wyborczej napisał o ostatniej powieści Flauberta, "Bouvard i Pécuchet".
 
Flaubert musiał poznać 1,5 tys. książek, by stworzyć swoją "encyklopedię ludzkiej głupoty". Dziś ta powieść nabiera nowej drapieżności. Jest prekursorska, postmodernistyczna.
 
Sięgam na półkę do starego wydania ostatniego dzieła Flauberta, z lat 50. Kupiłem je dawno temu w antykwariacie i czytałem wtedy jak literacki zabytek - ni to powiastkę, ni to fabularyzowany esej, monstrualny żart filozoficzny, który przygniótł samego autora. Flaubert nie ukończył powieści, umarł. Ostatni rozdział pierwszego tomu pozostał w notatkach. 
 
Ale zamysł Flauberta nabiera siły dopiero dziś, w "płynnym świecie", w dżungli dostępnej dla wszystkich wiedzy internetowej, w supermarkecie kultury, który wabi sprzecznymi odpowiedziami na odwieczne pytania. A gdyby stworzyć fantastyczną sytuację, w której komuś udaje się pochłonąć cały ten supermarket? 
 
Flaubert to właśnie robi. Deleguje do tego dwóch kancelistów - Bouvarda i Pécucheta, którzy chcą pojąć świat. Ich status jest szczególny. Nie są postaciami z krwi i kości. Mają coś z automatów. Robią wrażenie głupców, naiwnych dyletantów, lecz za nimi ukrywa się autor studiujący te same dzieła. "Niebawem skończę z moją lekturą w zakresie magnetyzmu, filozofii i religii - pisze Flaubert do przyjaciółki. - Co za kupa bzdur! Uf! i co za pewność siebie! co za tupet! Ileż ma w sobie pychy pierwszy lepszy dogmat!".