Koszyk

ilość produktów: 0
suma: 0.00 zł
zobacz koszyk


Aktualności - starsze


Władimir Dworiecki poleca "Późną godzinę"

  • 2013.01.09

Władimir Dworiecki - mieszkający w Petersburgu, zaprzyjaźniony z nami miłośnik języków słowiańskich, poszukiwacz wspólnego źródła, z którego wszystkie one wzięły początek i do którego być może mogłyby powrócić, tłumacz języka polskiego - poleca polskim czytelnikom zbiór próz Iwana Bunina "Późna godzina. Opowiadania emigracyjne i 'Nieszczęsne dni' (dziennik z lat 1918-1919)" w przekładach Renaty Lis:

 

 

Cieszę się ogromnie z wydania i winszuję polskim czytelnikom tego zbioru arcydzieł literatury rosyjskiej, które wyszły spod pióra jednego z najwybitniejszych pisarzy Rosji przedrewolucyjnej, laureata literackiej Nagrody Nobla, Iwana Aleksiejewicza Bunina – nad wszelki wyraz wspaniale, przenikliwie, troskliwie i z wielką miłością przełożonych na język polski przez Renatę Lis.

Teksty, które weszły do zbioru Późna godzina, powstawały w czasach dla Rosji przełomowych: Ciemne aleje pisał Bunin głównie w latach drugiej wojny światowej, w miasteczku Grasse na południu Francji, rozpaczliwie tęskniąc za dawną, tak drogą jego sercu Rosją; Nieszczęsne dni – w czasie katastrofalnego dla niej (i dla całego świata) przewrotu bolszewickiego; Koniec – na emigracji, krótko po nim.

„Szczęśliwy, kto oglądał świat / W chwilach przemiany i przełomu” – pisał Tiutczew. Bunin, zagościwszy na tym świecie właśnie w takich chwilach, pozostawił nam swoje wyraziste świadectwo na temat raju, grzechu pierworodnego narodu, który uwierzył słowom kusiciela, oraz wypędzenia z rajskiego Ogrodu – świadectwo przyswojone polszczyźnie przez tłumaczkę, która nie tylko zna język rosyjski, lecz także kocha go i czuje w stopniu rzadko spotykanym.

Dla polskiego czytelnika, któremu nieobca jest nostalgia za „złotym wiekiem”, uczucie tragicznej utraty własnej ojczyzny i wspomnienie długiej, dramatycznej drogi do jej odzyskania, ten zbiór błyskotliwych przekładów z pewnością okaże się nie tylko zrozumiały, lecz także serdecznie bliski.

 

                                                               Władimir Dworiecki