Koszyk

ilość produktów: 0
suma: 0.00 zł
zobacz koszyk


Aktualności - starsze


Rzeczpospolita o "Jeżyku we mgle"

  • 2016.10.09

<Są jednak jeszcze baśnie tworzone przez mistrzów opowiadania i do nich należy „Jeżyk we mgle”, napisany przed 40 laty przez rosyjskiego poetę i wagabundę Siergieja Kozłowa i niemal natychmiast przeniesiony na ekran przez Jurija Norsztejna. Film obwołany został w kilku ankietach animacją wszech czasów, chociaż dzieje się w nim, jak na dzisiejsze standardy fabuły, zdumiewająco niewiele: Jeżyk wędruje o zmierzchu do Niedźwiadka przez gęstniejącą powoli mgłę, podziwiając Gwiazdy, lękając się podążającego w ślad za nim Puchacza, wpadając do Rzeki i doświadczając kilku jeszcze podobnie niezwykłych i groźnych Przygód.

Niedługa opowieść [...] nie wiadomo w którym dokładnie momencie staje się dla widzów i słuchaczy wtajemniczeniem. Czujemy, że tkwiący we mgle Biały Koń, przynoszący ratunek Pies, ba, nawet Węzełek z konfiturą z Malin są, jak w przyzwoitym misterium, odwołaniem do czegoś znacznie ważniejszego.
W bibliotekach i sieci znaleźć można tuziny rozpraw interpretujących „Jeżyka we mgle” w duchu klasycznej psychoanalizy, gnozy i tarota; są autorzy, którzy postrzegają wędrówkę Jeżyka jako zapis doświadczeń z marihuaną, i tacy, którzy dostrzegają w tej baśni ducha rytuałów szamanów syberyjskich, z którymi miał zapoznać się Kozłow, przygotowując do druku baśnie Czukczów. Jeśli jednak psychoanaliza, to doświadczenia Jeżyka najlepiej dałoby się opisać językiem analizy jungowskiej: Puchacz jako Cień, mgła jako Nieświadome, upadek do rzeki jako otarcie się o śmierć, niezbędne w drodze do poznania siebie... [...]

Ale może nie trzeba jednak sięgać po Junga, może do interpretacji „Jeżyka” wystarczą, również posiadające urok wtajemniczenia, „Poema naiwne” Miłosza? Bo o tym jest tak naprawdę opowieść Kozłowa: o wędrówce, o trwodze i o przywróconym poczuciu bezpieczeństwa: w blasku lampy naftowej, wśród spadających gwiazd. Samowar, konfitura do herbaty i pyzaty niedźwiadek są, owszem, arcyrosyjskie, ale doświadczenie wędrówki i odnalezienia – uniwersalne. Trzy-, pięcio- i siedmiolatki słuchają, patrząc uważnie w rozlewającą się na kartach mleczną mgłę, a potem proszą, żeby przeczytać jeszcze. I jeszcze. I jeszcze.> - pisze o "Jeżyku we mgle" Małgorzata Urbańska.

Całość: http://www.rp.pl/Plus-Minus/310069910-Siergiej-Kozlow-Jurij-Norsztejn-Jezyk-we-mgle---recenzja-ksiazki.html?template=restricted