Aktualności - starsze
Zagadka Chopina
- 2010.03.03
Newsweek: Na czym polega tajemnica Chopina?
Piotr Wierzbicki: Wybitny muzykolog międzywojenny Zdzisław Jachimecki, pisząc o stylu Chopina, twierdzi, że jeśliby ktoś szukał zagadki stylu Chopina, to jej nie znajdzie, bo nie ma czegoś takiego. Jest jedynie styl poszczególnych dzieł. Mówimy oczywiście o dojrzałym kompozytorze, przy każdym dziele Chopin powoływał do życia odrębny styl, właściwy tylko temu utworowi.
Newsweek: Przy każdej kompozycji zmieniał reguły gry?
Piotr Wierzbicki: Tak. Co ma wspólnego etiuda nr 2 z opusu 10, chromatyczna, z polonezem As-dur? Nic. Ale z drugiej strony jest coś w tej muzyce, co czyni ją piekielnie rozpoznawalną. Dwa, trzy takty i już wiemy, że to Chopin. Szybciej go rozpoznajemy niż jakiegokolwiek innego kompozytora. Czyli jest wspólny mianownik! Zacząłem go więc szukać. Wiedziałem jedno: moim psim obowiązkiem jest rozgryźć wreszcie zagadkę Chopina, która nęka mnie od dziesiątków lat.
Piotr Wierzbicki: Na straszliwej osobności, jego skrajnej oryginalności. Chopin jawi mi się jako odmieniec. Nie siedzi w głównym nurcie muzyki, tu mamy ciągłość od Karola Marii Webera przez Schuberta, Schumanna, Brahmsa. A Chopin jest nieporównywalny z niczym, zwłaszcza ten paryski. Etiudy, preludia – to niezwykłe, że ktoś mógł coś tak dziwacznego na tle epoki wymyślić i w dodatku, że nie został za to ukamienowany. Chciano tego słuchać! A komponował szalone rzeczy. Scherzo b-moll (nuci) jest niewyobrażalne. Nikt wcześniej niczego podobnego nie skomponował.